Wiek Legend

Rozkmina i Rozpierducha

"We climbed the hill to see if green fields lie beyond, only to realize they're faded now and gone"

Wyszliśmy z Kaeru! Jesteśmy na zewnątrz! Pod gołym niebem! Są tu chmury! Jest deszcz! Jest wiatr! Są tu drzewa i lasy! Są tu… elfy?

Siedem, dokładnie. Szóstka leszczy z łukami w nas celuje, a jeden, chojrak z mieczem, pyta nas o nazwiska. Jeden z leszczy sprawdza je w notesiku, ale Chojrak przestaje na niego zwracać uwagę w momencie, gdy usłyszy nazwisko Magrit. I gdy na równinę wchodzi jeszcze jeden leszcz prowadząc na smyczy NORMALNIE PRAWDZIWĄ WYWERNĘ, JAK BABCIĘ KOCHAM! To Chojrak nachyla się do nas i mówi tutejszy odpowiednik “come with me if you want to live”, a gdy dajemy mu znak, że jesteśmy z nim, płynnym ruchem posyła sztylet prosto w gardło obwiesia z bestą na sznurku.

Rozpętuje się pierwsza dziś, ale wierzcie mi, nie ostatnia ROZPIERDUCHA.

Rozkmina2

Walczymy hardo (niektórzy zza drzewa, co prawda) z pozostałymi leszczami. Chojrak nam nie pomaga, bo szybko odzywają się skutki jego zdrady swoich pobratymców – okazuje się, żebył związany Przysięgą Krwi, której złamanie daje o sobie szybko znać. Ściągam go w krzaki i staram się magią ograniczyć negatywnie działanie Przysięgi, a tymczasem zyskujemy chwilowo nowego sprzymierzeńca w postaci wywerny.

Ta jednak, gdy już nie zostanie żaden z tamtych do zabicia, rzuca się na nas. Rani w plecy Magrit, ale obrywa od Dae’Harona. Patrzy na niego brzydko i odlatuje, ale coś mamy wrażenie, że jeszcze od niej usłyszymy.

Odgłosy nadchodzącego kolejnego oddziału skłaniają nas do opuszczenia włości. Półprzytomny Chojrak (nazywa się Farathiel) prowadzi nas do kryjówki jego ludzi gdzieś w lesie. Dae iluzjonuje wejście, ja opatruję Farathiela jak mogę, a Magrit wyrusza zapolować na węża, którego jad może pomóc na ranę po złamanej Przysiędze.

Gdy jej nie ma, a Farathiel magicznie śpi, odwiedzają nas w jaskini Czakty – pięć ptaszków, z którymi, po wymianie uprzejmości, rozmawiamy i dowiadujemy się dużo o tym, co się stało ze światem. Zaniepokojeni tym, że Magrit coś długo nie wraca, ruszamy po to, żeby ją znaleźć nieprzytomną w lesie. Okazało się, że zaatakowała ją mściwa wywerna. Na szczęście razem z nią znaleźliśmy węża, którego pochwyciłem w Pnącza (no funny business, to czar tylko taki) i wróciliśmy do jaskini.

Tam od Farathiela dowiedzieliśmy się kolejnych szczegółów o świecie poza Kaerem. I tu nastąpiła wiekopomna ROZKMINA:

Wyczailiśmy, że pierwsza Ekspedycja wcale nie zginęła. Było w niej 5 Elfów i dwaj Krasnoludzi, a wrócił tylko jeden spiczastouchy i to niosąc martwego kurdupla na rękach. Kurdupla zabił horror, co zresztą on sam potwierdził przez telefon z Zaświatów (thank you for using Xen-obile!) A tu się okazuje, że w nieodległym mieście Ardanyan (nazwa taka jakby znajoma), które sobie całkiem dobrze prosperuje, mieszka czwórka pozostałych elfów z Pierwszej Ekspedycji!

Domyśliliśmy się więc co następuje:

  • Leldrina mistrz, Samiel, głosiciel Rashomona, ginie przywalony kamieniami z winy krasnoludów
  • Leldrin i 4 inne Elfy (+ 2 Krasnale) wychodzą na zewnątrz 50 lat temu
  • W międzyczasie Pogrom się skończył, bardzo wiele się zmieniło
    • Między innymi Rashomon oszalał i z pasji sprawiedliwości stał się Raggokiem, pasją zemsty
  • Leldrinowi więc odbija tak, jak jego Pasji, i postanawia się zemścić na Krasnoludach z Kaeru, a wraz z nimi, na całym Kaerze
  • Czwórka Elfów z Ekspedycji – Argethiel (nota bene, ojczym Farathiela), Jania, Errin i Mangarin – osiada w Ardanyan i nie dość, że są w jakiejś radzie miasta to jeszcze zakładają tajne, elfie stowarzyszenie Krzyż Ardanian, które nie dopuszcza do odkrycia Kaeru z zewnątrz, przechwytuje kolejne Ekspedycje oraz tajniacko z Kaeru wyprowadza grupami Elfy (stąd tajemnicze zniknięcia wśród Elfów w ostatnim czasie)
    • Między innymi wyprowadza matkę Magrit, która wtedy była w ciąży, a w brzuchu miała Farathiela, więc ci są rodzeństwem.
    • I to oni przechwycili ostatnią ekspedycję (czyli naszych Mistrzów) i trzymają ich w Ardanyan, jeśli jeszcze żyją, rzecz jasna.
  • Leldrin wraca do Kaeru, po drodze psuje domofon, a jako super w kosmos iluzjonista nie ma problemu z oszukaniem ducha Fergusa (krasnoluda, którego ciało sprowadził z powrotem), że to horror go zabił. W Kaerze L. jest wtyką Krzyżowców.
    • Nie wiedział o naszej ekspedycji, dlatego nas nie przechwycili.

Bardzo chcemy iść do Ardanyan, bo:

  1. są tam nasi Mistrzowie i musimy ich wydostać
  2. musimy jakoś dać znać do Kaeru że Pogrom się skończył i ogólnie co się dziele
  3. przydałoby się jakoś rozpieprzyć cały ten Krzyż od środka
  4. nikt na razie nie wie, że wyszliśmy z Kaeru, więc nie będą nas szukać

Farathiel jest naznaczony złamaną Przysięgą i chce wiać jak najdalej, ale udało mi się go przekonać, że powinien do nas dołączyć i nam pomóc.

Od ptaszorków dowiedzieliśmy się o leżącym nieopodal rannym Krasnoludzie, którego dopadły Elfy z Krzyża. Poszliśmy do niego, zabraliśmy z drogi i opatrzyliśmy. Znaleźliśmy przy nim list:

List1

Wraz z całkiem akuratną mapką okolicy:

List2

Otoczyliśmy się iluzją krzaków, ale i tak przejeżdżający patrol czterech Krzyżowców i jednego wyjebanego w kosmos zbrojmistrza (sam Argethiel!) nas wypatrzył. Farathiel próbował ratować sytuację, ale oberwał w gardło od własnego tatuśka. Z resztą rozpoczęliśmy walkę, która wydawała się beznadziejna, zwłaszcza, że dołączyła do nich jeszcze nasza znajoma wywerna. Magrit poległa niedługo po swoim świeżo poznanym bracie, Dae stracił przytomność od ciosów elfów, zombich i wywerny, zostałem tylko ja…

Magrit ostatnim bohaterskim zrywem udało się wyrządzić dość zauważalną krzywdę Argethielowi, więc postanowił dać nam spokój. Ostateczny cios wywernie zadałem ja przeładowanym strzałem z Runomiota. Gdy sytuacja się uspokoiła, napoiłem wszystkich (łącznie z Magrit i Farathielem) wszystkimi eliksirami, jakie miałem, żeby przywrócić ich do życia i stanu jakiejś używalności…

Comments

Otarliśmy się niebezpiecznie blisko Total Party Kill.

http://en.wikipedia.org/wiki/Total_Party_Kill

i dobrze.

Rozkmina i Rozpierducha
 

Plakat “Rozkmina i Rozpierducha” wymiata :D

Tak jak i cała sesja.

Rozkmina i Rozpierducha
 

Nono ja Maćka nie chwaliłem a śmiałem się jak zobaczyłem :)
Niniejszym chwalę.

Rozkmina i Rozpierducha
 

A, dziękować, dziękować.

Rozkmina i Rozpierducha
 

Jezu jakie to jest przydatne jak się chce przypomnieć co wiecie wy a co wiem ja i kto jest gdzie, kiedy i w jakim stanie.

No i nostalgia.

Rozkmina i Rozpierducha
Fryndlz mzywiol

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.