Lynx

Girl's gotta do what a girl's gotta do.

Description:

Złodziejka. II krąg.
Wietrzniaczka, na oko około 30 lat, tzn. reasumując: nikt nie wie ile.
Wymiary klasyczne wietrzniackie.
Farbowane na różowo skrzydełka, ostatni krzyk mody.
Fryzura (kolor i uczesanie, razem lub z osobna) zależna od aktualnego widzimisię.
Oczy zielone, piegi.
Strój codzienny modny, wygodny, z dużą ilością poręcznych skrytek i skryteczek, sporo biżuterii.

Statsy
ZR 17 (7 / k12)
SF 7 (4 / k6)
ŻW 12 (5 / k8)
PR 14 (6 / k10)
SW 12 (5 / k8)
CH 15 (6 / k10)

Obrona:
Fizyczna: 9 (+2) = 11 +1 = 12 (II krąg
Magiczna: 8
Społeczna: 8
Pancerz duchowy: 1

Inicjatywa: 7/k12
Udźwig: 20
Karma mod.: x6
Próg życia.: 34
Próg ran.: 9
Próg przytomności.: 26
Testy zdrowienia: 2
Szybkość: 3/8* (*BO, uwaga, LATAM)

Zdolności rasowe:
Widzenie astralne
Lot
Zwiększona obrona fizyczna (9 + 2 = 11)

Języki:
Krasnoludzki (Throalic, mowa)
Wietrzniacki (mowa)

Talenty Dyscyplinarne:
Rytuał karmiczny 2
Otwieranie zamków 3 + 7 (ZR) = 10 (2k8)
Kradzież kieszonkowa 1 + 7 (ZR) = 8 (2k6) 1 = 9 (k8k6)
Skradanie się 1 + 7 (ZR) = 8 (2k6) 1 = 9 (k8k6)
Unikanie pułapek 2+ 7 (ZR) = 9 (k8+k6)
Wykrywanie pułapek 2 + 6 (PER) = 8 (2k6)

Inne:
Unikanie ciosów 3 + 7 (ZR) = 10 (2k8)
Broń miotana 1 + 7 (ZR) = 8 (2k6) + 1 = 9 (k8+k6)

Umiejętności
Artystyczne:
Aktorstwo 2 + 6 CH = 8 (2k6)
Taniec 1+ 6 CH = 7 (k12) (nie pytajcie)

Różne:
Rozpraszanie uwagi (Distract) 2 + 6 (CH) = 8 (2k6)
Streetwise 2 + 6 (CH) = 8 (2k6) (może być wiedzą)
Ukrywanie przedmiotów 1 + 7 (ZR) = 8 (2k6)
Szybka ręka 2 + 7 ZR = 9 (k8 + k6)
Uwodzenie 1 + 6 CH = 7 (k12)

Ekwipunek
Ubranie podróżne (buty, pas, tunika, getry <nie>, płaszcz z kapturem)
Zestaw podróżny (plecak, derka, krzesiwo i hubka, pochodnia, bukłak, worek)
Zapas jedzenia na tydzień.
Sakiewka na biżuterię (1 sr)
Twarzowa skórzana zbroja (+ 3 do obrony fizycznej, 15 waży)
2 healing potiony.

Broń
2 sztylety, w tym jeden latający (próg ran 2, za 25 sr, okazja)
Proca (próg ran 2)

Hajsy:
wydaje mi się, że jakieś 60 sreb. zostało.
45 (znalezione nie kradzione!:P) na pierwszej sesji.
20 od strażników.
= 125 sr.
Zakupy:
Łuk Wietrzniacki 25 sr, 20 strzał 5 sr.
= 95 sr.

PL 625.
- 400
= 225 PL.
+ 425
= 650 PL.
+ 1225
= 1875
- 1400 ZA AWANS NA II KRĄG
= 475 PL

Bio:

Ależ oczywiście, że moi bracia nazywają się Pix i Dix! Mojego najwierniejszego ziomka wołali krótko, Plu, a do naszej młodowietrzniackiej paczki (złote, złote czasy) należeli też trzej bracia, Huuil, Duuil i Luiil identyczni, tylko kolorem włosów się różniący. To chyba jasne, że nasza wspólnota wielkie ma umiłowanie dla starych legend bardów z zamierzchłych czasów, Waltusa Disneyego i Hannusa Barrbarusa. Gdy się urodziłam, Jinx chcieli mnie nazwać. Jednak na ucho starszyzny pecha to zapowiadało, więc szukali czegoś do rymu. Ktoś rzucił, że niegdyś po ziemi stąpały na swych miękkich łapach szpiczastouche istoty lynxami zwane – i tak właśnie Lynx mnie nazwali. A może wcale nie dlatego? Może to tylko bajeczka, którą ci opowiadam, wdzięcząc się i rzęsą trzepocząc, a jednocześnie przegrzebuję ci tobołki, miły, acz naiwny wędrowcze, coś mi szklaneczkę jedną, drugą, trzecią w gospodzie postawiłeś? Takich historyjek, to ja mam, proszę ja ciebie, całe tryliardy.

Och, no dobrze. Ściemnianie, to moja dosyć mocna strona. Ale co innego pozostaje mnie, małej wietrzniaczce, która rzuciła w diabły życie na wsi, bo – o dziwo, jak niejeden stwierdzi – do miasta ją ciągnęło i jakoś w tym mieście musiała sobie radę dać? Bo uparłam się i już. A nasi prosili, mówili, płakali: nie leć. Poleciałam. Wiadomo, że toporem to ja się raczej nie obronię, więc inne musiałam sposoby opracować, odwrócić starą zasadę, co głosi „jeśli siły argumentu brakuje, po argument siły sięgnij”. A gdzie tam! Z każdym, nawet z trollami, można się dogadać… Trolle, to proszę ja was, na rękach mnie noszą. No dobrze, ale samą ściemą dziewczyna nie wyżyje. Trochę się nawet tańczyło… Ale to było tylko tymczasowe! Girl’s gotta do, what a girl’s gotta do, jak mówili nasi przodkowie. Ale kieszeń obrobić rzecz to, jak się szybko zorientowałam, zaiste nietrudna. Tobołek przegrzebać, gdy jakiś przemiły dziadek-zbrojmistrz (och, no co poradzę, tobołek to tobołek) jabłko mi na straganie kupuje… Wierzchowca nie płosząc spod siodła zaskórniaki ukryte podróżnemu, co za potrzebą poszedł, wysupłać… Tak się to robiło. Aż trafiłam na Sylphisa z Shal’Minar. co za rękę mnie złapał jak mu sakiewkę, niby to przypadkiem, wpadłszy na niego gdzieś w tłumie, migiem odwiązałam… Spojrzał na mnie jakoś dziwnie i powiedział, że mam coś w oku (nie że mi coś wpadło), że nieoszlifowanym diamentem jestem. A diamenty to ja lubię, o tak. Powiedział, że mnie nauczy paru rzeczy, bo mu się przykrzy i nudzi, i ma trochę czasu do stracenia. Ja do stracenia za wiele też nie miałam, a plan zapowiadał się ciekawie.

Tośmy się zgrali. Ja mu historie opowiadałam z palca wyssane, z opowieściami zasłyszanymi i prawdą najprawdziwszą wymieszane, a mi on lekcje dawał. Taka transakcja wiązana czy coś. Dużo przydatnych rzeczy mi pokazał. Parę razy daliśmy popalić Jhondzie Vrijn (do dziś jest na mnie cięta za te kolczyki… To był tylko żarcik, ale nie zrozumiała, więc wolę nie wchodzić jej w drogę). Z moim mistrzem do dziś do siebie piszemy (dziwny wietrzniak z niego), choć ja wolałabym się spotkać, jakiś zameczek obrobić, a potem przy szklaneczce o starych dobrych i nowych – już nie tak bardzo – pogadać.

Lynx

Wiek Legend Fryndlz Kaja