Wiek Legend

Prawo i (Nie)Sprawiedliwość

"Your time has come to pick the road, your walk in this tale"

PRASÓWKA: We Floranuusie piszą, że złapali groźnego przywódcę kultu – wielkiego, czarnego Obsydianina. Piszą też, że Joran, rzecznik prasowy Rady Kaeru, ogłosił, że rozpatrywana jest nowa ekspedycja na powierzchnię. Leldrin nie jest zachwycony, uważa, że to szaleństwo. Pozostali nasi mistrzowie zaś są dość zainteresowani.

Śledztwo

Tymczasem Urloch siedzi w ciupie w Khar-Rhuz, a do nas odezwał się Brelduin, który próbował zrobić research o Horrorze, ale okazało się, że z inner sanctuum w bibliotece Gildii Magów, gdzie trzymają najcięższe i najmroczniejsze grimułary, ktoś podpierdolił z serii ksiąg o horrorach tom N-O, czyli ten o Nienawiści. Z tego, co Brelduin pamięta (on ostatni pożyczył tą księgę jakieś 70 lat temu, o czym poinformował nas najbardziej zorganizowany na świecie bibliotekarz Xond, głosiciel pasji Erendis; jak ona nie oszalała od tego porządku to ja nie wiem…), Nienawiść niszczy całe miasta poprzez tworzenie frakcji i manipulowanie nimi, żeby sobie nie ufały i się napierdalały, bo horror żywi się, wyobraźcie sobie, nienawiścią, żądzą zemsty, podejrzeniami itp.

Tworzy też Jehuthry, takie spajdermeny niefajne. To taki jego footprint.

Brelduin pamięta jeszcze historię z gazet sprzed jakichś 15 lat o pewnym garncarzu z Okoros, który widział białą postać, stracił rodzinę, zakład, wszystko, aż słuch o nim zaginął. Nazywał się Angius. COINCIDENCE? I THINK NOT.

Anyway, Brelduin rzucił ciekawą teorię wartą zapisania: może to wcale nie Nienawiść, tylko ktoś (kto np. podpieprzył księgę i wie, jak Nienawiść działa) się pod nią podszywa? Żeby np. wzbudzić strach przed horrorem wewnątrz kaeru, żeby otworzyć drzwi na zewnątrz? Albo coś?

Pogaduchy

Poszedłem z tym wszystkim do mojego mistrza, który strasznie chciał słuchać o Khandifie (który, wszystko na to wskazuje, planuje sprzedawać Theranom Barsawian jako niewolników po wyjściu na zewnątrz, tak bajdełej), ale nie dałem się zbić z tropu i trzymałem się tematu horrora. T’schrrt upiera się, że to niemożliwe, żeby w kaerze był horror, bo jest taka sala pod Halą Rady, Azum-Ka, w której steruje się ochroną kaeru, i z tego, co on wie (ale pewny nie jest, bo nie ma tam wstępu, bo nie jest w Radzie Gildii, więc może byśmy poszli i obalili Khandifa, co?), żadne runy ochronne czy inne zabezpieczenia nie są naruszone.

Uparłem się, że jest horror i są dowody, i postanowiłem go zabrać ze sobą do komnaty w więzieniu pod Halą Rady, gdzie przetrzymywali Angiusa zanim przepadł. Nie było tam już jednak żadnych śladów.

Spotkała się tam cała drużyna (w międzyczasie Dae’Haron poszedł do Leldrina, który obiecał zebrać Radę; Magrit odwiedziła swojego Mistrza, a Brond – swojego brata) i gdy wychodziliśmy okazało się, że na jutro w samo południe + 3 bicia dzwonów została wyznaczona egzekucja Urlocha (nie tracą czasu). Poza tym w prasie była też informacja, że także mistrz Magrit i Bronda (chyba?) zgłosili się jako chętni do wyjścia poza kaer. Mój mistrz zdradził, że on też by chciał.

Egzekucja

Tymczasem poszliśmy do Khar Rhuz zobaczyć się z moim dziadkiem, ale przy bramie okazało się, że telewizja kłamie i egzekucja jest dzisiaj, teraz, zaraz. Pognaliśmy więc spróbować uratować Urlocha.

Najpierw spróbowaliśmy nieletalnie – Dae’Haron się podszywał pod przywódcę Khar Rhuzu, a ja próbowałem przegadać sierżantkę. Nie udało się, a wręcz kazała ona swoim dwóm podwładnym mnie zatrzymać (jednym z nich był mój ukochany braciszek sadysta). Ponieważ kat już unosił topór, nie było czasu dłużej gadać. Lynx próbowała trafić kata sztyletem w nogę (bez sukcesu), a ja poprawiłem umysłowym (z sukcesem). And then… all hell broke loose…

Tadeusz potężnie użarł kata, przebijając się aż przez deski podestu, Brond rozerwał bratu więzy, Dae’Haron umiejętnie z ukrycia związał magicznie dwóch strażników (w tym sierżantkę), a Lynx siekała wszystkich z powietrza. Ja oberwałem mocno od brata (znowu…), dopóki nie uratowała mnie Magrit. Urloch przyłożył jednemu strażnikowi, co okazało się zgubne, bo biedak się wykrwawił.

Tłum podniósł alarm i trzeba było zdecydować, czy dalej walczymy, czy się wycofujemy, czy też poddajemy, co radził mój mistrz, który przyszedł do nas z okrzykiem “STOP THE MADNESS”! Brond, Urloch i Magrit rzucili się do ucieczki i po przygodach udało im się skryć w tunelach. Dae’Harona wydał ktoś z tłumu i został on przywalony sześcioma krasnoludami. Lynx uratował z opałów jej mistrz, a ja uniosłem ręce i oddałem się w ręce władz. Choć władze bały się nawet do mnie podejść.

Co dalej?

(wpisujcie, co planujecie, drużyno)

Herghest

Mistrz chciał zrobić przewrót przy pomocy informacji, które wykopałem, a mnie w tej chwili posiadanie kogoś przyjaznego w Radzie bardzo się przyda. Zwłaszcza, że T’schrrt chciał to zrobić nie-wprost, czyli nie wbijać się wprost na stanowisko Khandifa, tylko zainstalować tam kogoś neutralnego, kto po niedługim czasie abdykuje. Może mojego dziadka, Amaroka? (Tylko ja wiem, że Amarok też by chciał być w radzie, a mój mistrz jest jakiś podejrzany ostatnio i chyba wolałbym, żeby mój dziadek był w radzie).

Anyway, jeśli mnie odwiedzą, mistrzowi przekażę dokumenty, a dziadka namówię, żeby pomógł T’schrrtowi i w ten sposób zdobył stanowisko (choć moim zdaniem wcale abdykować nie musi).

A tymczasem, gdyby mnie czekały jakieś przesłuchania czy rozprawy, będę jechał po linii obrony (argumentując z pomocą Zdumiewających Popisów Logicznego Myślenia), że ja tam przyszedłem zatrzymać egzekucję Obsydianina, któremu nie udowodniono winy (a ja wręcz miałem dowody jego niewinności i słowo Elony za sobą, poza tym przecież sam walczyłem z kultystami, złapałem ich przywódcę, a potem Urloch sam z nimi walczył, więc what the fuck?) I ja nikogo nie atakowałem nie sprowokowany (to na mnie rzucił się mój braciszek-sadysta, POLICE BRUTALITY, MAN!)

Brond

…this space for rent…

Dae’Haron

Iluzjonista! Pojmany! Przez kurduple!
Pepper spray cop meme 15

Jak 200 lat chodzę po tym świecie, takiej zniewagi nie zaznałem.
Krasnale dały się podjudzić nagromadzonej masie. Ta rasa chyba nigdy nie zrozumie na czym polega prawdziwe postrzeganie świata. Patrzą, a nie widzą. Wsadzili mnie do ciupy jak podrzędnego kopacza złota. Niech się tylko Leldrin o tym dowie… Ale dostanę ochrzan.
No nic. Pozostało czekać na ruch mojego mistrza. Na pewno nie pozwoli, żebym siedział w krasnoludzkim więzieniu. Jakoś mnie wyciągnie, mam nadzieję, że pokojowo. (Każdy kto wie kim on jest wolał by załatwiać z nim sprawy pokojowo.) Jeśli mikrusy zdążą zorganizować coś na kształt sądu(Choć jak widać po tej feralnej egzekucji, moralność mają na tym samym poziomie co uszy.) to będę się wypierał, że tylko tam stałem. Głos krzyknięty z tłumu to nie skazujący dowód. Nikt z strażników nie widział mojej prawdziwej twarzy i nie powinien mnie rozpoznać(Tak samo będę się wypierał, że umiem ja zmienić. Każdy inny przywołany przez nich iluzjonista też powinien potwierdzić, że to zaawansowana potwornie trudna sztuka, tylko dla najlepszych z nas, a tak w ogóle to praktycznie niemożliwe.(Oczywiście każdy z nich jest na tyle potężny i zaawansowany. W końcu nie da się spotkać kiepskich iluzjonistów)). Jak się zapytają czemu uciekałem. Powiem im iż każdy szanujący się Elf zaczyna uciekać na widok szarży uzbrojonego tłumu brodatych liliputów. (Na prawdę. Nie jest to wielka logika czy magiczna sztuka. Wystarczy mieć np. zmysł powonienia.)

Jak się wydostanę, postaram się pomóc Herghestowi w wyjściu na wolność. Potem zrobię wszystko co w mojej mocy żeby przekonać, najpierw Leldrina, potem Herghesta do mojej teorii. Nasz Kaer został nawiedzony przez Horror’a nienawiści. Jestem tego pewien. Przypadkowo Nienawiść dostała się za nasze mechanizmy obronne i została zamknięta w środku. Możliwe, że stało się to podczas wyprawy mojego mistrza, nie istotne. Teraz magia naszych tarcz dalej działa i cholerstwo nie może się wydostać na zewnątrz. Sieje tylko mały zamęt, żeby nie umrzeć z głodu. Jak by nas zabiła, już nigdy nie miała by możliwości opuszczenia swojego wiezienia. Oni powinni pomóc przekonać radę. Tylko nie wiem co z tą wiedzą potem zrobić? Może oni już wiedzą? Albo będziemy się trzymać z Horrorem w szachu i już nigdy nie otworzymy Kaeru. Albo możemy liczyć na to, że sobie pójdzie w cholerę jak wyślemy ekspedycję na zewnątrz.
A ja siedzę w celi…
Po drodze wypadało by oczyścić dobre imię mojej siostry i reszty ekipy. Bezpieczniej jak by się skryli w lasach Shal’Minar. Kransnoludzkie korytarze to nie miejsce dla kogoś powyżej 160 cm wzrostu.

Lynx

…this space for rent…

Magrit

…this space for rent…

Comments

Fryndlz Exitulus

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.