Wiek Legend

CSI: Shal'Minar

"Dig yourself, Lazarus, dig yourself back in that hole!"

Prolog

Jest taki las w Shal’Minarze, gdzie wietrzniaki niechętnie się zapuszczają. Powiadają, że mieszka tam wiedźma i małe skrzydlate stworzenia stamtąd nie wracają…

Zapuściła się tam nasza złodziejka, Lynx, wieczorową porą. I zobaczyła przerażającą scenę: jeden mężczyzna wycinał sztyletem na ciele drugiego, leżącego pod drzewem, mroczne znaki. Złodziejka spojrzała w przestrzeń astralną i dojrzała trzecią, potężną postać, człekokształtną, ale z wieloma mackami wyrastającymi z pleców. Postać dostrzegła też złodziejkę, która starała się uciec, ale unieruchomił ją potężny ból.

A może tylko się to jej śniło?


Shal’Minar. Wezwał nas naczelnik Asandel. Mówi, że nawet udało nam się zrobić dobre wrażenie tydzień temu w Khar Rhuz. Teraz przyszły krasnale i poszukują ksenomanty, który zaginął – Kirofa Siwobrodego, ucznia Brelduina z Khar Rhuz.

Najpierw poszliśmy pogadać z Eloną z Gildii Magów – ludzką ksenomantką z lasu w Shal Minarze (która prowadza się z Khandifem z Rady Magów, konkurentem T’Schrrta). Po drodze dowiedzieliśmy się, że na polance w tym lesie miało miejsce morderstwo – głosiciel Mynbruje został zmaltretowany. Mądry Herghest Zielony wyczuł, że na tym miejscu używana była magia iluzyjna 4 kręgu. Elona powiedziała, że Kirof zaginął nawet dawniej, bo chyba ze dwa tygodnie go nie widziała.

Postanowiliśmy więc odwiedzić jego dawnego mistrza, Beldruina, który urzęduje pod pompownią w Khar Rhuz. Zmiażdżyliśmy jego ochronę (w postaci siódemki nieumarłych), a on sam powiedział, że nam pomoże, jeśli sprowadzimy do niego jego podopiecznego technozombiebrytana o imieniu Puszek.

Poszliśmy więc za nim (ja nie chciałem, bo tam ciemno, zimno, nieprzyjemnie, ale beze mnie i moich Żelaznych Pięści by sobie nie dali rady, więc ostatecznie poszedłem) w czeluście nekropolii. Puszek wybrał sobie za preciwnika do honorowej walki Magrit Sallah, która powaliła go z pomocą mojej magii. Zawlekliśmy go z powrotem, a Beldruin opowiedział mi o swoim zaginiętym uczniu.

Kirof, jak się okazało, zadawał się z jakimiś zakapturzonymi postaciami, pewnie kultystami, i wykazywał niezdrowe pożądanie mocy. A znak, jaki znaleźliśmy tu i ówdzie (np. na drzewie na polanie albo na zmasakrowanym ciele głosiciela Mynbruje) to znak horrora o wdzięcznym imieniu Stefan… znaczy się, Nienawiść.

Postanowiliśmy odwiedzić jeszcze Angiusa w więzieniu w Khar Rhuz, ale całe było skażone obecnością Horrora i puste – ani śladu straży ani kultysty, a jego cela to prawdziwy Room Full Of Crazy, z ładną reprodukcją horrora na ścianie.

Kolejnym celem naszej zabawy w Detektywów z Kaeru będzie posiadłość samego Kirofa w Okoros, ale już z daleka widzieliśmy nad nim łunę pożaru. Zaczęliśmy przeciskać się przez tłum…

Comments

Fryndlz mzywiol

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.