Wiek Legend

Over the Wall and Up the Tower

Wreszcie wylewelowaliśmy!

Dotarliśmy do Emporium i poczęliśmy wprowadzać nasz plan w życie: nad strażnikami pogadaliśmy, że skoro odzyskaliśmy mojego mistrza, to wiejemy z miasta, po czym ich ogłuszyliśmy (nie zabicie ich wytłumaczyliśmy poprzez odegranie scenki, w której Wojowniczka Magrit nie pozwala na zabijanie bezbronnych) i wyniesliśmy do głównej sali w Emporium.

Grankar i Tungar postanowili wiać z miasta i obiecali zdalną pomoc infrastrukturalną w zamian za 10% (stargowane z 25) zasobów Esensji Ziemi, zebranej w kaerze przez moją rodzinę. Będziemy się tym martwić później, w zależności od tego, jaka będzie ich pomoc.

My natomiast ruszyliśmy do Landhausu. Zbliżał się świt, my szliśmy ulicami miasta i minęliśmy doborowy oddział straży miejskiej z Oddziału Trzeciego (więcej o nich później), którzy zwrócili uwagę na grupę adeptów na ulicy, bo Dae zaczął bez potrzeby czarować, a strażników zmutowane psy buldogi z rakowatymi naroślami na karkach to wyczuły i nas obszczały, tfu, obszczekały. Udało się ich skołować i przekonać, że jesteśmy niegroźni i pijani, więc poszli dalej. A szli w poszukiwaniu patrolu, który poszedł ubiegłej nocy do Emporium i z niego nie wrócił. Everything’s going according to plan.

Landhaus zamknięty, ale udało się łomotaniem do drzwi wywołać lekko oderwaną od cywilizowanej rzeczywistości Obsydiankę i, powołując się na Caedrusa i misję, którą nam był zlecił (choć nasze nowości, że żadnych therańskich łowców niewolników nie ma, to nie były dla nich żadne nowości, TO PO CO NAM TO ZLECAĆ, DO CHUJA WAFLA???), z niewielką pomocą magii, udało się ją przekonać do przyjęcia nas. Wyprosiliśmy azyl, ale o aktywniejszą pomoc musieliśmy się postarać.

Podleczyli (Obsydianka Głosicielka Garlen i zawołany przez nią Caedrus) magiczną wodą odrobinę mojego mistrza i zaczęliśmy rozmawiać. Zawarliśmy z nimi Pokój Krwi i wymieniliśmy się informacjami – my im opowiedzieliśmy o Kaerze i wrednych/jebniętych elfach, które trzęsą miastem i trzymają kaer w tajemnicy, a oni nam o prawdziwej misji Domu Handlowego Omasu i wielki statku-górze z Thery, który wylądował na żywogłazie A… i wysysa z niego energię życiową, zabijając tym samym stopniowo wielu Obsydian. Zobowiązaliśmy się wzajemnie do pomocy.

Przez jakiś czas lizaliśmy rany i lewelowaliśmy. Postanowiliśmy skupić wysiłki na odzyskaniu Mangratha, który wlazł jakiś czas temu do wieży Mangarina i przepadł. Dae wbił się bo lokalnej gildii magów w poszukiwaniu nauczyciela oraz informacji o Mangarinie. Mangarin pożyczył jakieś dziwne książki z jakiejś biblioteki z jakiegoś kaeru, następnie zamknął się w wieży, zamurował drzwi i okna i od miesiąca nie wychodzi. Dowiedzieliśmy się też o pozostałych członkach drużyny naszych nemezis: Errin (wojownik, 8 krąg) jest właścicielem knajpy Spragniony Smok, a Jania (fechtmistrzyni, 8 krąg), jego żona, jest szefową straży miejskiej, głównie doborwej Trzeciej Drużyny, która jest jakaś elitarna i hardkorowa.

Ruszyliśmy więc do Mangarina. Uniewidzialniliśmy się i przeskoczyliśmy mur. Po drugiej stronie był mocno zarośnięty dziki ogród, zwłoki elfiego sługi i dwa jaszczury błyskawic. Ponieważ mnie pierwszemu zeszła niewidzialność, to mnie jeden podsmażył dość solidnie. Dalej już poszło – Magrit otarła się o śmierć (znowu), Arkadiusz stracił przytomność, a ja, zza krzaków, solidnie usmażyłem aurę jednego jaszczura, a nietknięty przez całą walkę Dae przydusił drugiego.

Poobijani zaczęliśmy rozłupywać zamurowane wejście do wieży. Astralnie dostrzegłem na jej szczycie jedną elfią sylwetkę i siedem bliźniaczych aur, które trochę były osobno, a trochę jakby się łączyły. Podejrzane. Gdy czarem Pnącza zacząłem się wrastać między cegły, z góry zbiegł gospodarz i słabym głosem począł nas błagać, by “nie wpuszczać światła”. Zaczęliśmy z nim pertraktować, żeby nas wpuścić po dobroci, że nie chcemy mu zrobić krzywdy, że tylko szukamy Mangratha (zwłaszcza, że padła teoria, że Mangarin, głosiciel Rashomona, który oszalał i stał się Raggokiem, nie chciał się pogodzić ze zmianą w swojej pasji i z tej przyczyny, dręczony wyrzutami sumienia, zamknął się w tej wieży – to ponoć ja wymyśliłem!). Wreszcie poprosił nas o pomoc w “przepędzieniu światła” i, gdy obiecaliśmy, pozwolił wejść.

Na górze wieży dostrzegliśmy siedem dziwnych ksiąg, które okazały się być horrorem Noga Tota, który wsysa ciekawskich do ksiąg (wsysnął częśc wzorca Mangarina oraz całość Mangratha). Obiecaliśmy się z nim zmierzyć, i gdy obmyślaliśmy taktykę, Mangarin szeptał sobie w kącie i dopiero poniewcasie zorientowaliśmy się, że to nie było złowieszcze mamrotanie szaleńca, tylko rozmowa na odległość przez zestaw słuchawkowy z resztą jego zdradzieckiej drużyny…

Do drzwi na dole wieży zaczęli się dobijać strażnicy. Jesteśmy uwięzieni w klinczu między horrorem a Trzecią Kompanią.

Comments

Eeee, Caedrus nic wam nie zlecał, tylko mówił, że on sam przyszedł zbadać tę sprawę.

Over the Wall and Up the Tower
Fryndlz mzywiol

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.